Czwartkowe emocje w Uranii!


Siatkarze Energa Indykpolu AZS Olsztyn w czwartkowy wieczór w Uranii, powalczą o kolejne zwycięstwo. Rywalem ekipy ze stolicy Warmii i Mazur będzie ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Początek spotkania o godz. 17:30, a wszystkie bilety zostały sprzedane! – Moja historia z klubem z Kędzierzyna-Koźla już się zakończyła. Podchodzę do tego meczu jak do każdego innego. Chcemy go wygrać i na pewno nie będzie łatwo przeciwko nam zagrać – mówi Karol Urbanowicz, środkowy akademików z Kortowa.

Siatkarze Energa Indykpolu AZS Olsztyn w minionym tygodniu odnieśli pierwsze zwycięstwo w nowym sezonie TauronLigi. Zawodnicy prowadzeni przez Daniela Plińskiego, pokonali przed własną publicznością ekipę NEONET Norwid Częstochowa 3:0. Najwięcej emocji dostarczył drugi set, w którym akademicy z Kortowa odrobili kilkupunktową stratę i w końcówce przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę. Statuetkę MVP otrzymał Arthur Szwarc, który zdobył 18 punktów.

Szansą na kolejne zwycięstwo będzie domowe starcie z ZAKSA Kędzierzyn-Koźle (czwartek, 29.10, godz. 17:30). Zawodnicy prowadzeni przez Andrea Gianiego, nie mogą zaliczyć początku sezonu do udanych. Kędzierzynianie przegrali dwa spotkania (1:3 z Aluron CMC Wartą Zawiercie i 0:3 z Bogdanką LUK Lublin), zajmując ostatnie miejsce w tabeli. Trzon drużyn stanowią najskuteczniejsi: Rafał Szymura (31 pkt), Remigiusz Kapica (25 pkt), Szymon Jakubiszak (13 pkt) oraz Kamil Kosiba, Fabian Plak czy Bartosz Fijałek.

Lepszym bilansem bezpośrednich starć w historii rozgrywek pod egidą PLS, mogą pochwalić się zawodnicy ZAKSY – 46:23. W minionym sezonie dwukrotnie lepsi okazali się olsztynianie – 3:2 w Hali Urania i 3:1 na wyjeździe. Jakim wynikiem zakończy się wtorkowe spotkanie?

Mateusz Lewandowski: Karol – między jednym, a drugim meczem mieliśmy aż dziewięć dni przerwy. To dla Ciebie za dużo czy odpowiedni czas na odpoczynek?

Karol Urbanowicz: – Odpoczynku nigdy za wiele (uśmiech). Po ostatnim meczu mieliśmy dwa dni wolnego, więc trzeba było je w pełni wykorzystać. To na pewno niestandardowa przerwa między spotkaniami, ale wydaje mi się, że każdy dobrze się w niej odnalazł.

Udało się Tobie przez te dwa dni całkowicie zresetować i odpocząć od siatkówki?

– Tak, zdecydowanie. Wyjechałem na chwilę poza Olsztyn, żeby trochę się zrelaksować. Na pewno dobrze mi to zrobiło.

Czym, Twoim zdaniem, różniły się nasze dwa pierwsze mecze w sezonie – przegrany z PGE Projektem Warszawą i wygrany z NEONET Norwidem Częstochowa?

– Przede wszystkim w pierwszym meczu nie zdobyliśmy żadnych punktów, a w drugim wywalczyliśmy trzy. To diametralna różnica (śmiech). A mówiąc poważnie, trudno jednoznacznie to ocenić. Graliśmy z dwoma różnymi zespołami. Pierwsze spotkanie rozegraliśmy na wyjeździe, a drugie u siebie. Wiadomo, że przed własną publicznością każdej drużynie gra się lepiej. Kibice bardzo nam pomagali i wspólnie z nimi zdobyliśmy trzy punkty.

Czy zauważyłeś coś, co w naszej grze wyglądało lepiej w meczu z Częstochową niż w spotkaniu z Warszawą?

– Wydaje mi się, że nasza gra była dość zbliżona. Myślę, że w elemencie zagrywki mogliśmy zaprezentować się nieco lepiej, choć niekoniecznie musi to być kluczowa różnica. Trudno porównywać spotkanie do spotkania, ponieważ to tak naprawdę dwie różne historie, a przebieg każdego meczu jest zupełnie inny. W Uranii czułem się pewnie i pokazaliśmy to w spotkaniu z ekipą z Częstochowy. Chcemy prezentować się w ten sposób w każdym kolejnym meczu.

Jak czułeś się w roli gospodarza podczas pierwszego ligowego meczu, w pełni wypełnionej Hali Urania?

– Czułem się pewnie. Dużo dawała mi atmosfera, która panuje w tej hali. Wcześniej słyszałem o niej, kiedy przyjeżdżałem tutaj jako gość, a teraz mogłem przekonać się na własnej skórze, jak to jest być gospodarzem. Ta atmosfera niesamowicie niesie. Mam też taki zwyczaj, że podczas meczu staram się nie zwracać zbytniej uwagi na czynniki zewnętrzne. Tym razem jednak nie dało się tego zrobić – było tak głośno, że trudno było zebrać myśli. Oczywiście w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu.

W czwartek czeka nas mecz z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. To szczególne spotkanie dla Ciebie. Myślisz o dodatkowym smaczku związanym z Twoją osobą i rywalizacją z byłym klubem?

– Może w niewielkim stopniu myślę o tym, że to dla mnie w pewnym sensie szczególny mecz. Nie traktuję go jednak jako dodatkowego święta czy źródła jeszcze większej motywacji – nie brakuje mi jej przed żadnym innym spotkaniem. Moja historia z klubem z Kędzierzyna-Koźla już się zakończyła. Podchodzę do tego meczu jak do każdego innego. Chcemy go wygrać i na pewno nie będzie łatwo przeciwko nam zagrać.

Co możesz powiedzieć o ZAKSIE? Początek sezonu w ich wykonaniu nie należy do najbardziej udanych…

– Rzeczywiście, początek nie jest dla nich zbyt udany, ale oglądałem fragmenty meczu z Aluron CMC Wartą Zawierciem i naprawdę pokazali się z bardzo dobrej strony. Mimo porażki, widać było ich wolę walki i to, że mają odpowiednie umiejętności. Tegoroczna ZAKSA to nowy zespół. Odeszło z niego kilku zawodników, którzy wcześniej pełnili ważne role, więc drużyna musi na nowo poukładać swoją grę. Ekipa jest na etapie budowania optymalnej formy. Wiemy, że nie wszystko przychodzi od razu – potrzeba czasu. Mam nadzieję, że w meczu z nami będą potrzebowali go jeszcze więcej, żeby dobrze wejść w spotkanie (uśmiech).

Partner Meczu –